9 cze 2009

karkonoski plener :-))

Kiedy nasza "niebieska strzała" (czyt. skodzinka fabia 1,4D) sunęła w piękne piątkowe popołudnie w kierunku Jeleniej Góry, byłyśmy z Agą bardzo szczęśliwe i podekscytowane, że w końcu udało nam się wyrwać na weekendowy plenerek. Planowałyśmy wypad już od dawna, ale jak często bywa, od planów do realizacji, czasem droga daleka :-)! Naszym celem fotograficznym były zamki ( niestety w większości ruiny ) w okolicach Jeleniej Góry. Baza wypadowa w pięknej i malowniczej Przesiece dała nam możliwości szybkiego wyskoku w górki i zwiedzienia zamku Chojnik, Czocha i Bolków.
Łzy wzruszenia pojawiały się w oczach , gdy po kilku latach znowu stanęłam na górskim szlaku. Biegałyśmy z Agą po tych górkach jak koziczki i nie dość nam było krótkiej drogi na Chojnik, więc wydłużyłyśmy ją sobie dwukrotnie, zbiegając innym szlakiem niż powinnyśmy...:-)). Gdybyśmy miały wtedy"Mariolkę" (czyt. GPS ), taka sytuacja pewnie nie miałaby miejsca..., a wszystkiemu winien...PIAST, którym raczyłyśmy się w zamkowej gospodzie!! Po ośmiogodzinnym trenigu wytrzymałości w górskim terenie padłyśmy jak kawki :-))!
Niedziela przywitała nas najpierw deszczem, kiedy walczyłyśmy z poprawną ekspozycją nad Wodospadem Podgórnej, a poźniej piękną pogodą w drodze na zamek Czocha i Bolków.
Niestety, ograniczony czas nie pozwalał mam na wnikliwe zgłębianie historii tych wspaniałych miejsc, ale cel został zrealizowany i fotek troszkę napstrykałyśmy.
Z żalem opuszczałyśmy Bolków i po zakupieniu buteleczek miodu pitnego, wyruszyłyśmy w drogę powrotną do domu. W sercu jednak radość bo już za 2 miesiące, następna wyprawa!! Tym razem naszym celem będą TATRY SŁOWACKIE!!!!!

...uczestniczki wyprawy w Karkonosze :-)
... troszkę naszej rodzimej historii, zamek Chojnik, Czocha, Bolków, Świeć..
i jeszcze troszkę natury i architektury
Posted by Picasa

2 komentarze:

  1. Ach co to była za wyprawa:):):)Dzieki Kinia za wspólny czas i już się nie mogę doczekać sierpnia!!Miodzik - miodzio!!!!!!:):):)
    A dodać należy do opisu , że klimatu jazdy oprócz pejzaży dodawało w czasie drogi słuchanie nieustanne subtelnie i wzruszająco brzmiącego Petera Gabriela:):) To była " liryka, tkliwa dynamika...":)I mamy te same gusta muzyczne Kiniu droga...:)aga

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak, Peter Gabriel to absolutny numer jeden naszej podróży...a w szczególności BLOOD OF EDEN... cudo!!Na naszą nastepną wyprawę szykuję już kolejne atrakcje...nie tylko muzyczne!!pozdrowionka!!

    OdpowiedzUsuń