25 lip 2009

z pokładu POL 29475...

z naszymi przyjaciółmi ze SNIPE TEAM MEWA! Sylwią i Szymonem :-)

dekoracja medalistów Mistrzostw Polski 2009

Mistrzostwa Poznania 2009

I od czego by tu zacząć...?? Maraton żeglarski powoli za nami, jeszcze tylko jeden wyścig w Pucharze Europy i kolejny intensywny miesiąc przejdzie do historii.

A wszystko rozpoczęło się od Mistrzostw Poznania (11-12.07), gdzie niespodziewanie wypłyneliśmy na szerokie wody Kiekrza, wygrywając niedzielne biegi i całe regaty. To było niesamowicie budujące doświadczenie!! Uwierzyliśmy ,że po kiepskim początku sezonu, możemy dobrze popłynąć w ważnej imprezie! I tak się stało. Tydzień później, PORSCHE OPEN (18-19.07) również zakończyło się dla nas miłą niespodzianką w postaci III miejsca . Odetchnęliśmy z ulgą, znaleźliśmy w końcu optymalne ustawienie naszej SŁONKI i teraz mogliśmy się już ścigać z czołówką...nareszcie!! :-))

Wreszcie nastał długo oczekiwany dzień 20.07 i rozpoczęcie Mistrzostw Polski i Primavera Polish Open. Emocje sięgały zenitu. To nasza najważniejsza impreza w roku i każdy chce popłynąć jak najlepiej. Pierwszy dzień regat obfitował w silny wiatr, co nie wróżyło nam zbyt dobrze, ze względu na naszą wagę, ale walczyliśmy bardzo dzielnie zostawiając na pokładzie tylko stopy (! - wtajemniczenie wiedzą o co chodzi...:-) Po trzech wyczerpujących wyścigach zajmowaliśmy dopiero 10 miejsce i wydawało sie, że pewnie niewiele da się zrobić. Wtorek przywitał nas już lżejszym wiatrem i powiało optymizmem. Teraz dopiero nasza Słonka rozwinęła skrzydełka i pofrunęła... szczególnie na "pełnym"! Po sześciu wyścigach okazało się ,że możemy powalczyć o brąz Mistrzostw Polski !!! To była niesamowita okazja do spełnienia naszych żeglarskich marzeń, ale trzeba było o niego walczyć zaciekle z trzema załogami. Wszystko miało rozstrzygnąć się w ostatnim wyścigu!! Albo medal albo nic!!! Adrenalina wypełniła nasze ciała do ostatniej komóreczki, tym bardzie,że środowy wyścig odbywał się przy bardzo słabym wietrze, trzeba było umiejętnie wykorzystać najmniejsze szkwaliki aby płynąć... Walka do samego końca była niesamowicie zacięta i kosztował nas wiele sił,ale zakończyła się sukcesem!! Kiedy dopływaliśmy do mety, wiatr praktycznie ustał zupełnie i chyba siłą woli dopchnęliśmy łódke do jej linii. Kiedy sędzia odczytał numer na żaglu, myślałam ,że umrę z wysiłku psychicznego i ze szczęścia, że to już koniec i mamy MEDAL MISTRZOSTW POLSKI:-).
Jeszcze emocje nie opadły, a już minął jeden dzień odpoczynku i znowu ostra jazda na EUROPEAN CAP w międzynarodowym towarzystwie... ufffffff!!! Zmęczone ciało i głowa odmawiają już posłuszeństwa, ale trzeba walczyć do końca ...!!! Jak się zakończy ten żeglarski maraton??? dowiemy się w niedzielę...




14 lip 2009

spotkanie kuzynostwa :-)))...po latach!


VICTORIA, ADRIAN I SZYMEK
Kuzynostwo z krwi i serca.
Chłopcy nie widzieli się ok 5 lat i mimo ,że dorastają
z dala od siebie i w innych kulturach, świetnie się rozumieją. Uwielbiają zabawy klockami Lego, łowienie ryb i wszelkie gonitwy.
Niedawno dołaczyła do nas Victoria. Urodziła się w Chinach, ale na pytanie: skąd pochodzi - odpowiada, że z Polski :-)))! Jest absolutnie przeuroczą małą osóbką, która swoim uśmiechem i radością potrafi zawładnąć każdym sercem!!



Posted by Picasa

8 lip 2009

Niezapomniane chwile z nutką historii...


Kolejny zamkowy przystanek na mojej wakacyjnej drodze. Tym razem wybarłam inny zakątek Polski , ale jakże uroczy!! GOLUB - DOBRZYŃ i jego wspaniały XIII wieczny zamek. A wszystko za sprawą XXIII Wielkiego Turnieju Rycerskiego.
Jak co roku, zjechali do Golubia rycerze z różnych stron Polski
ze swoimi giermkami, byli waleczni woje i średniowieczne mieszczanstwo.
A wszystko działo się wedle pradawnych rycerskich zasad...

" Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja!

U twego syna , Gospodzina, Matko zwolena , Maryja!

Zyszczy nam, spuści nam

Kirielejson ..."


Szymek był zafascynowany widokiem prawdziwych rycerzy na koniach... działa armatnie, miecze i niesamowicie ciężkie chełmy z kolczugami były prawdziwą gratką! :-)
Posted by Picasa

25 cze 2009

ostatnie dni w przedszkolu...

Beztroskie chwile w grupie "pięciolatków" dobiegły końca. Po wakacjach ta wesoła gromadka rozpocznie przygotowania do nauki w ZERÓWCE!
Posted by Picasa

21 cze 2009

z pokładu POL 29475...

Wielki już czas rozpocząć tegoroczny sezon żeglarski. Przed nami ciężki okres intensywnego pływania, szczególnie w lipcu. Cztery duże imprezy, jedna po drugiej, czyli 10 dni zmagań z siłami natury i własnymi słabościami. Podstawa to odpowiednie nastawienie mentalne do tego żeglarskiego maratonu, ale i silne ciało, które sprosta ciężkiej fizycznej pracy...

...jednak, jeśli kochasz to co robisz, sprostasz wyzwaniu...

... a emocje są ogromne!!!


16 cze 2009

sezon na maki...

" Człowiek naprawdę posiada tylko to, co jest w nim."
Oscar Wilde

9 cze 2009

karkonoski plener :-))

Kiedy nasza "niebieska strzała" (czyt. skodzinka fabia 1,4D) sunęła w piękne piątkowe popołudnie w kierunku Jeleniej Góry, byłyśmy z Agą bardzo szczęśliwe i podekscytowane, że w końcu udało nam się wyrwać na weekendowy plenerek. Planowałyśmy wypad już od dawna, ale jak często bywa, od planów do realizacji, czasem droga daleka :-)! Naszym celem fotograficznym były zamki ( niestety w większości ruiny ) w okolicach Jeleniej Góry. Baza wypadowa w pięknej i malowniczej Przesiece dała nam możliwości szybkiego wyskoku w górki i zwiedzienia zamku Chojnik, Czocha i Bolków.
Łzy wzruszenia pojawiały się w oczach , gdy po kilku latach znowu stanęłam na górskim szlaku. Biegałyśmy z Agą po tych górkach jak koziczki i nie dość nam było krótkiej drogi na Chojnik, więc wydłużyłyśmy ją sobie dwukrotnie, zbiegając innym szlakiem niż powinnyśmy...:-)). Gdybyśmy miały wtedy"Mariolkę" (czyt. GPS ), taka sytuacja pewnie nie miałaby miejsca..., a wszystkiemu winien...PIAST, którym raczyłyśmy się w zamkowej gospodzie!! Po ośmiogodzinnym trenigu wytrzymałości w górskim terenie padłyśmy jak kawki :-))!
Niedziela przywitała nas najpierw deszczem, kiedy walczyłyśmy z poprawną ekspozycją nad Wodospadem Podgórnej, a poźniej piękną pogodą w drodze na zamek Czocha i Bolków.
Niestety, ograniczony czas nie pozwalał mam na wnikliwe zgłębianie historii tych wspaniałych miejsc, ale cel został zrealizowany i fotek troszkę napstrykałyśmy.
Z żalem opuszczałyśmy Bolków i po zakupieniu buteleczek miodu pitnego, wyruszyłyśmy w drogę powrotną do domu. W sercu jednak radość bo już za 2 miesiące, następna wyprawa!! Tym razem naszym celem będą TATRY SŁOWACKIE!!!!!

...uczestniczki wyprawy w Karkonosze :-)
... troszkę naszej rodzimej historii, zamek Chojnik, Czocha, Bolków, Świeć..
i jeszcze troszkę natury i architektury
Posted by Picasa